O Powstaniu Liwskiego Zamku

Jan Mielniczek "O POWSTANIU LIWSKIEGO ZAMKU"
 
         Dawno temu wracał z wyprawy wojennej młody rycerz, wioząc, oprócz wielu łupów, pogańską księżniczkę niespotykanej urody. Nic więc dziwnego, że, gdy zatrzymał się w Liwie, wzbudził zrozumiałe zainteresowanie i ciekawość mieszkańców. Otoczono orszak rycerski, zapraszano na gościnę. Zmęczony długą drogą rycerz chętnie z niej skorzystał, opowiadając przy okazji wszystkim o swych przygodach, wspomniał również i o swoim kłopocie. Był zakochany w pięknej brance, nie mógł jej jednak poślubić, gdyż była poganką. Nie bardzo też wiedział, kto mógłby nawrócić ją na wiarę chrześcijańską.
Uczynni mieszkańcy Liwa postanowili dopomóc rycerzowi.
- Zostawcie ją u nas, Panie, jest tutaj kościół i oddani księża, oni na pewno uczynią z twojej wybranki osobę wierzącą, godną twego stanu – namawiali rycerza liwianie.
            Tak też się stało, rycerz odjechał pozostawiając w Liwie swoją ukochaną. Powrócił po roku, narzeczona powitała go znakiem krzyża.
Niebawem odbyło się wielkie, huczne weselisko, jakiego Liw nie pamiętał. Ucztowano 7 dni i 7 nocy a bawili się wszyscy mieszkańcy wsi.
            Dla swojej pięknej, młodej żony rycerz wybudował warowny zamek o grubych murach, które miały ustrzec przed odbiciem jej przez pogańskich ziomków. Zamek okazał się szczęśliwą siedzibą młodej pary, żyli w nim przez wiele lat w radości i spokoju.