O podziemnym korytarzu

Jan Mielniczek "O PODZIEMNYM KORYTARZU"
 
        Niedaleko Węgrowa, przy drodze w kierunku Warszawy, znajduje się Liw, dawniej miasteczko, obecnie malownicza wieś o długiej historii, zabytkowym zamku i licznych legendach. Liw związany był z Węgrowem dziejami, tradycją i … podziemnym przejściem łączącym obie miejscowości. Według starych podań klasztor węgrowski był połączony podziemnym korytarzem z basztą liwskiego zamku.
Dawni mieszkańcy Węgrowa ośmielali się wchodzić do podziemnego korytarza. Wędrówka okazywała się jednak trudna, w lochu było duszno i straszno, a nadwątlone stropy groziły zawaleniem, dlatego po przejściu kilkudziesięciu metrów – wracano. Również od liwskiej strony próbowano szczęścia.
Nie brakowało śmiałków, którzy zagłębiali się w mroczne lochy.
Pewnego razy, gdy jeden z nich przeszedł już znaczną odległość, napotkał śpiącego diabła, który przebudzony począł go gnać i ciskać kamieniami. Jeden z takich rzuconych przez diabła kamieni leży obecnie na dziedzińcu liwskiego zamku.
          To wydarzenie widocznie skutecznie wystraszyło poszukiwaczy przygód i zwolenników mocnych wrażeń, bo nie słychać obecnie, aby ktoś teraz podjął próbę wyjaśniania tajemnic podziemnego lochu.