Legenda o Żółtej Damie

Jan Mielniczek "O ŻÓŁTEJ DAMIE"
 
        Przed laty liwski zamek stał się widownią ponurych wydarzeń, których konsekwencje odczuwalne są po dzień dzisiejszy. Obecnie tylko nieliczni mieszkańcy wsi po zachodzie słońca ośmielają się zbliżyć do zamku.
Nic dziwnego, w zamku bowiem straszy!!!
          Dawno temu w zamku mieszkał kasztelan Marcin Kuczyński. Kochał swoją żonę Ludwikę i często obdarowywał ją wspaniałymi klejnotami. Zwłaszcza jeden z nich, piękny pierścień z brylantem, który otrzymała pani Ludwika, miał świadczyć o bogactwie rodu i gorącym uczuciu małżonka. Pewnego dnia pierścień zniknął. Przeszukiwano wszystkie komnaty, daremnie – klejnotu nie odnaleziono. Zmartwiona kasztelanowa poinformowała o zgubie męża, ten skrzyczał ją co prawda, ale będąc w Warszawie zakupił u złotnika inny pierścień, nie mniej cenny, który ofiarował żonie. Po kilku miesiącach i ten klejnot przepadł bez śladu. Rozgniewało to na dobre kasztelana, oskarżył żonę o to, że oddała pierścień któremuś z młodych dworzan, by zyskać jego względy. Długo musiała Ludwika przekonywać małżonka o swojej niewinności. W końcu udało się jej go przebłagać. Ten wkrótce kupił żonie podobny pierścień, ale zagroził, że gdy i ten klejnot zginie, wtedy zemści się na niej straszliwie. Przez kilka miesięcy piękny pierścień błyszczał na palcu kasztelanowej, która go szczególnie strzegła pamiętając o groźbie męża. Ale pewnego ranka, gdy Ludwika otworzyła szkatułkę, gdzie poprzedniego wieczoru włożyła pierścień, ze zgrozą zauważyła jego brak. Gdy dowiedział się o tym kasztelan, wpadł w niepohamowany gniew, oskarżył Ludwikę o zdradę i kazał uwięzić ją w wieży, by tu oczekiwała na karę. Głośny płacz kasztelanowej usłyszał sędzia Ziemi Liwskiej i postanowił za pomocą sądu bożego przekonać się o winie uwięzionej. Wręczono Ludwice cegłę i powiedziano jej, że gdy przez noc przewierci ją palcem na wylot – dowiedzie swej niewinności i uratuje życie. Niestety, gdy nazajutrz otwarto wieżę, cegła była nienaruszona. Zebrał się sąd, który wydał wyrok. Ludwika jest winna zdrady małżeńskiej i musi być surowo ukarana. Tego samego dnia kasztelanowa została ścięta na dziedzińcu liwskiego zamku. Po niedługim czasie, gdy strącano z drzew otaczających zamek wronie gniazda, w jednej z dziupli sługa znalazł trzy brylantowe pierścienie. To oswojona sroka jednej ze służących tam je ukryła. Teraz kasztelan zrozumiał, co uczynił. Rozpaczając, bardzo uroczyście pochował żonę.
Niebawem śmierć znów zawitała do zamku. Na dziedzińcu znaleziono martwego Marcina Kuczyńskiego. W nocy rzucił się ze szczytu baszty na bruk zamkowy. Mówiono, że uczynił to dręczony wyrzutami sumienia, nie brakowało i takich głosów, że widmo niewinnie straconej żony ścigało złego kasztelana, aż ten wypadł z okna.
          Odtąd kasztelanowa wielokrotnie nawiedza liwski zamek. W brunatnej sukni, w żółtym czepcu przesuwa się po salach zamkowych. Niektórzy słyszeli jej płacz, inni skrzypienie schodów i dziwne odgłosy. Widziano też „żółtą damę”, jak podążała przez dziedziniec w kierunku baszty, gdzie kiedyś uwięził ją okrutny mąż.